• Wpisów: 10
  • Średnio co: 76 dni
  • Ostatni wpis: 2 lata temu, 16:44
  • Licznik odwiedzin: 1 515 / 846 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
ankaru
 
binah
 
Anna Rajkowska-Adamczewska: Basiu, pięknie piszesz...
  • awatar gość: Dzięki Aniu, Ty też. Czekam na jakąś nową wierszo-notkę ;)
Pokaż wszystkie (1) ›
 

ankaru
 
Język niemiecki - korepetycje, przygotowanie do matury na poziomie podstawowym i rozszerzonym - wykładowca SGH i egzaminator - Sławomira Rajkowska tel. 501081602. Polecam
 

ankaru
 
Język niemiecki - korepetycje, przygotowanie do matury na poziomie podstawowym i rozszerzonym - wykładowca SGH i egzaminator - Sławomira Rajkowska tel.501-081-602. Polecam
 

ankaru
 
Historia o WiedźmAnnie

Na warszawskim Ursynowie,
żyła sobie pewna panna,
co nie miała dobrze w głowie,
nazywała się WiedźmAnna.
Uśmiechnięta zawsze była,
chętnie z każdym pogadała,
italiano w szkole uczyła,
tak przynajmniej opowiadała.
Nikt nie widział jej na miotle,
bo do szkoły metrem gnała,
kota też nie było w oknie,
lecz dziobaki hodowała.
Zamiast chatki z piernika
miała laboratorium niewielkie
w sali G, w piwnicach,
gdzie zadawała tortury wszelkie.
Lubiła gdy dzieci z bólu się wiły,
więc ze swej szafki wyciągała
leki, lasery, skalpele i piły,
które od lat kolekcjonowała.
Gdy ktoś jakiegoś słówka nie wiedział,
na czole mu je pięknie wypalała.
Gdy ktoś coś komuś podpowiedział,
szybko język obcinała.
Potem nań grawerowała imię
ucznia niegrzecznego
i wieszała na cienkiej linie,
śmiejąc się do upadłego.
Gdy w jej skarby ktoś zaglądał,
złego dziobaka nań wysyłała,
a ten oko wydłubywał,
krew się lała, lała, lała.
Gdy trafiła się mądrala,
też nie było wcale miło,
do prądu ją podłączała,
aż się dzieciątko uspokoiło.
Gdy na ściąganiu kogoś złapała
wyciągała piłę z szafki
i paluchy obcinała,
zostawiając same skrawki.
I tak było co dzień prawie
pokancerowane dzieci,
szukające palca w trawie,
albo wśród obmierzłych śmieci.
Aż WiedźmAnna się znudziła,
swe zabawki spakowała,
szpetne dzieci zostawiła
i na Sycylię czy prędzej pognała.
Tam Streganną się nazwała,
dom z piernika postawiła,
italiańca przygruchała,
z którym miło się bawiła.    
ARA
 

ankaru
 
Samotność

Tak bardzo bym chciała byś w sercu lód stopiła,
byś mnie akceptowała za to kim się stałam.
Tak bardzo bym chciała byś mnie polubiła,
byś zaczęła słuchać, żebyś zrozumiała.
Tak bardzo bym chciała byś mnie przytulała,
byś była ciepła, czuła i troskliwa.
Tak bardzo bym chciała byś mnie pokochała,
byś była szczera, dobra i prawdziwa.
Tak bardzo bym chciała być najważniejsza
i czuć, że mam Cię zawsze dla siebie.
Tak bardzo bym chciała być nieco mądrzejsza,
by nie bolało, że nie mam takiej Ciebie.
ARA
 

ankaru
 
Na polanie

Siedzę oparta o kamień na zielonej polanie,
dookoła mnie góry dumnie nieba sięgają,
zza chmur słonko wygląda nieprzerwanie,
a jego promienie szczyty rozświetlają.
W powietrzu zapach drzew unosi się,
brzęczą pszczoły i bąki
i białe owieczki pasą się,
wprawiając w ruch małe dzwonki.
I ptaszki ćwierkają, ukryte w konarach
olbrzymich świerków w obłokach zatopionych,
a wiatr opowiada historie o góralach
i o nieszczęśnikach w górach zagubionych.
ARA

foto by Karolina Szymanek
 

ankaru
 
Dla ciebie

Śnieżnobiałe bałwany na morzu szumiącym,
niebo błękitne z puszystymi obłoczkami...
Wiatr czule twe ciało pieszczący,
słońce, które grzeje swymi promykami...
Pusta plaża i piasek jak diament błyszczący,
mokry brzeg pokryty małymi muszelkami...
Krzyk mew po niebiosach latających,
bursztyny ukryte między patykami...
To dla ciebie
ARA
 

ankaru
 
Obraz

Choć nie jestem malarzem,
piękny dom namaluję,
taki, o którym marzę,
który w mych snach się rysuje.
Będzie on drewniany,
nieduży, niewysoki
z zielonymi okiennicami,
w miejscu, nad którym obłoki
będą białe i puszyste
tak, jak wata cukrowa,
a powietrze czyste
i przejrzysta woda.
Chatka taras będzie miała,
na którym ranka każdego
będę kawkę wypijała,
patrząc na dzięcioła dzielnego.
Potem w błękitnym jeziorze
z uśmiechem się zanurzę,
by ochłodzić ciało hoże
i uradować duszę.
Ptaszki będą ćwierkały,
tuż za domkiem w lasku,
pszczółki w kielichach brzęczały,
a koguty piały o brzasku.  
Przed chatką będą rosły
cudne malwy różowe,
a pod płotem sosny,
i forsycje fioletowe.
Za domkiem słoneczniki
będą się uśmiechały,
a margaretki i storczyki,
do nich przytulały.
Na grządkach groszek zielony
będzie piął się w górę,
a obok pomidor czerwony,
marchewka i ogórek.
Bazylię też namaluję
i inne zioła pachnące.
Ich zapach odczaruje
stracha na złocistej łące.
A ja w ogrodzie będę siedziała
i śliczne garnki z gliny lepiła,
potem będę malowała
i błogością się chełpiła.
ARA
 

ankaru
 
Magiczna chwila

Byłam na krańcu Sycylii,
gdzie spotykają się dwa morza,
przede mną krajobraz z idylli,
me serce radosne, dusza hoża.  
Pod palcami czułam piasek,
który delikatnością i ciepłem,
namawiał do igraszek,
jakbym była dzieckiem.
Wiatr mnie pieścił nieprzerwanie,
morze do ucha czule szeptało,
i wtedy nagle, niespodziewanie,
słońce cudnym malarzem się stało.
Paleta barw była nieskończona,
jakby tęcza wokół mnie się rozlała,
niebo kolorowe i agawa roztańczona,
a woda błyszcząca jak zaczarowana.  
Ogarnął mnie spokój wszechogarniający,
uwolniłam myśli, a wraz z nimi mą duszę,
która jak ptak po niebiosach szybujący,
wzleciała wysoko ponad ziemskie katusze.
Potem niczym dziecko z wiatrem się goniła,    
w kolorowej tafli wody się pluskała,
z białego piasku śliczne zamki rzeźbiła,
a do zachodzącego słońca się przytulała.
ARA
 

ankaru
 
Uwięziona

Deszcz uderza o parapet jak grad,
po szybie płyną moje łzy,
to niebo dzisiaj czuje się jak ja,
nie wie kiedy nadejdą lepsze dni...
I gdy już wszystko zapowiadało,
że będzie płakać przez dzień cały,
słońce zza chmur dumnie wyjrzało,
a deszcz i wiatr nagle ustały.
Tylko ma dusza wciąż się nie zmienia,
do niej promyki nie docierają,
zagubiona w mrocznym labiryncie istnienia,
marzy o tym, by znaleźć się w raju.
A gdzie jest ten raj, co trapi duszę mą,
jak ją ukoić, jak pomóc nieszczęsnej,
tego nikt nie wie poza samą nią,
a ona uwięziona w egzystencji nędznej.
ARA